Poprzedni temat «» Następny temat
ufom1234 

Dołączył: 22 Wrz 2014
Posty: 17
Wysłany: 2016-12-02, 18:30   

grzegorz a z kad jestes jakie miasto z mazowsza?
_________________
Podpis widoczny wkrótce
Postaw piwo autorowi tego posta
 
     
Jaro0106 

Dołączył: 01 Gru 2016
Posty: 6
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2016-12-02, 19:47   

ufom1234 napisał/a:
w moim przypadku bynajmniej robilismy kal na pasozyty wymazy z wola i oczu na bakterie i pasozyty ornitoza to z tego co mowil bardzo rzadka choroba gołebie by padaly jeden za drugim , najgorzej jak sie pojdzie na jakies targowisko i ci sprzedawcy wciskaja tym ludzia czasem te leki jakies mieszanki bog wie czego po objawach tu lezy przyczyna jak zielona biegunka to odrazu cos na salmonelle a sallmonella to tez bardzo rzadka choroba z tego co wiem wiekszosc poprostu ma jakies kokcydia rzesitka lub sa zagrzybione po tych wszystkich saszetakach

jaro stosujecie jodyne w walce z grzybami?


Primo ornitoza to choroba która w takich badaniach nie może być zdiagnozowana to samo mykoplazma ale to już na inny temat. Wymazu z oka u gołębi nie ma sensu robić bo wyłazi wszystko to co masz w kurzu na gołebniku. Ornitoza to niestety bardzo częsta choroba w brew temu co mówił Pan doktor tyle że mu w badanich nie wychodzi więc nie ma świadomości, okres późno letni oraz jesienny to wysyp ornitozy. Opis choroby i diagnoza to też na inny temat. Ogólnie lek który dostałeś to najprawdopodobniej coś z makrolidów i tetracyklin bo to standardowy zestaw w leczeniu w ciemno na drogi oddechowe ale działa prawie wyłącznie na mycoplazmy i chlamydie czyli ornitozę reszta bakteri barwie zupełnie jest na te antybiotyki oporna. A co ci w tych badaniach bakteriologicznych wyszło ?
_________________
Podpis widoczny wkrótce
Postaw piwo autorowi tego posta
 
     
Jaro0106 

Dołączył: 01 Gru 2016
Posty: 6
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2016-12-02, 19:56   

grzegorzk1979 napisał/a:
Jaro0106, oczywiście, że największym problemem jest postawienie prawidłowej diagnozy a żeby ją postawić to trzeba ją czymś poprzeć, Moje zdanie jest takie, że na pewno nie na wymazie z wola robionym za pomocą waty i szczypiec w pomieszczeniu, gdzie przed chwilą kichał kot :) jak już tak obrazowo mam to przedstawić :)
Ale mniejsza o to. Wiem jedno, jak lekarz wet. chce w ogóle pomyśleć o leczeniu gołębi to musi się dokształcać w tym kierunku i to mocno. I jeszcze jedna konkluzja dotycząca hodowców rzadko korzystających z usług lekarza wet. to własnie nikły dostęp do tych, którzy chcieli by się podjąć. Brak szerszej wiedzy a niestety w niektórych przypadkach elementarnej no i oczywiście niechęć do podejmowania się leczenia ptaków. Można to wywnioskować chociaż by z wpisów na forach również tym.
Sam po swoich znajomych lekarzach wet. wiem, że wolą pieski kotki (z wiadomych względów:)) niż gołębie. Często po prostu hodowcy gołębi to niemajętni prości ludzie, chociaż to się zmienia.


Za pomocą waty to można co najwyżej rzęsistka badać, do pobierania prób musi być sprzęt jałowy najlepiej od razu z podłożem transportowym bo w gabinecie nie ma sensu takich badań robić bo to nie ta epoka i nie te techniki. Ogólnie badanie bakteriologiczne i mykologiczne służy do diagnozy poprzez wykluczenie patogenów które są w stanie w takim badaniu być wykryte reszta to wzasadzie opieranie się na objawach dlatego bardzo ważny jest wywiad z hodowcą i osobiście zawsze wolę mieć gołębia w ręce plus świeży kał najlepiej na papierze z kosza transportowego żeby zobaczyć strukturę kału. Oczywiście można zrobić wirusologię ale koszty są nieadekwatne do korzyści a na wyniki poczekamy nawet miesiąc. Badania krwi także można zrobić ale to w zasadzie u gołębi daje ograniczone możliwości leczenia bo co nam da informacje że badany ptak nie ma już wątroby czy nerek ?
_________________
Podpis widoczny wkrótce
Postaw piwo autorowi tego posta
 
     
ufom1234 

Dołączył: 22 Wrz 2014
Posty: 17
Wysłany: 2016-12-02, 20:02   

w badaniach wyszła mykoplazam pobieral odrazu na szkielko
jak dla mnie jeden z najbardziej profesionalnych wetow u ktorych bylem widac ze kocha to co robi bo inni robili to wylacznie dla pieniedzy
http://www.clickweb1484841.home.pl
_________________
Podpis widoczny wkrótce
Postaw piwo autorowi tego posta
 
     
grzegorzk1979 
WL


Wiek: 39
Dołączył: 28 Sty 2012
Posty: 1513
Otrzymał 277 piw(a)
Skąd: Mazowsze
Wysłany: 2016-12-02, 20:17   

Jaro0106, wypada mi tylko się w 100% z tobą zgodzić. Ale pocieszające jest to, że idzie ku dobremu. Ja obecnie mam w swoim mieście bardzo dobrą Panią lekarz wet. która ma wiedzę i nie wstydzi się sama dopytać na przykład mnie jako hodowcę co ja sądzę z własnego doświadczenia o danym przypadku.
Mam nadzieję, że będzie tylko lepiej
Postaw piwo autorowi tego posta
 
     
Jaro0106 

Dołączył: 01 Gru 2016
Posty: 6
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2016-12-02, 20:19   

Problem w tym że w ten sposób nie da się zbadać mykoplazmozy co więcej pod powiększeniem które prawdopodobnie był w stanie uzyskać na mikroskopie w warunkach polowych nie da się nawet zobaczyć żadnych bakterii a co dopiero stwierdzić jaka to bakteria. Jedyne co mógł stwierdzić to stan zapalny i złuszczający się nabłonek. Ale konkretnie co wyszło z tych badań posiewowych czyli bakteriologia i mykologia.
_________________
Podpis widoczny wkrótce
Postaw piwo autorowi tego posta
 
     
robixxx

Dołączył: 29 Lis 2014
Posty: 57
Otrzymał 30 piw(a)
Wysłany: 2016-12-10, 20:01   

Miałem w tym roku dziwny przypadek kataru. Gołębia (garłacz czeski) dostałem na wymianę od znajomego-niech mu konar więcej nie zapłonie. Następnego dnia zauważyłem ,że gołąb charczy poza tym nie było widać żadnych objawów . Gołębie hoduję wiele lat i różne rzeczy widziałem, na początek 14 dni doxycyklina- dawka x 2 ,bez efektu . Tydzień przerwy, probiotyk, silivet i 14 dni enrofloksan - bez zmian więc odpuściłem , gołąb usunięty. Pytanie co to było.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
     
michał85n 

Dołączył: 15 Lut 2015
Posty: 78
Otrzymał 1 piw(a)
Skąd: Mazowsze,okolice Siedlec
Wysłany: 2016-12-10, 21:17   

U mnie historia miała ciąg dalszy,kilka dni po tym gdy zacząłem temat padł drugi gołąb.
Udałem sie do innego weta ( kobiety),odrazu przyjechała do mnie obejrzeć stado ,pobrała kał wymaz ,i próbki wysiewu z dzioba a także padłego ptaka na sekcje.
Otóż wyszła mykoplazma,dała doksycykline. Ido tego mentovet
Doksycyklina była podawana przez tydzień ,obecnie podaje mentovet ,dodatkowo atomizerem pryskam w gołebniku roztwór z mentovetu.
Póki co mija tydzień i zero oznak wydzieliny z dzioba jak również brak innych objawów.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
     
Jaro0106 

Dołączył: 01 Gru 2016
Posty: 6
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2016-12-11, 13:22   

michał85n napisał/a:
U mnie historia miała ciąg dalszy,kilka dni po tym gdy zacząłem temat padł drugi gołąb.
Udałem sie do innego weta ( kobiety),odrazu przyjechała do mnie obejrzeć stado ,pobrała kał wymaz ,i próbki wysiewu z dzioba a także padłego ptaka na sekcje.
Otóż wyszła mykoplazma,dała doksycykline. Ido tego mentovet
Doksycyklina była podawana przez tydzień ,obecnie podaje mentovet ,dodatkowo atomizerem pryskam w gołebniku roztwór z mentovetu.
Póki co mija tydzień i zero oznak wydzieliny z dzioba jak również brak innych objawów.


Pomijąc efekt leczenia nie da się mykoplazmozy stwierdzić poprzez posiew , to zwyczajne robienie ludzi w hu..a. Oczywiście nie twierdzę że to nie byłą mykoplazmoza bo równie dobrze mogła być tyle że nie da się tego stwierdzić podczas takich badań.
_________________
Podpis widoczny wkrótce
Postaw piwo autorowi tego posta
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Copyright 2016 by RasoweGolebie.pl