Poprzedni temat «» Następny temat
grzegorzk1979 
WL


Wiek: 39
Dołączył: 28 Sty 2012
Posty: 1513
Otrzymał 277 piw(a)
Skąd: Mazowsze
Wysłany: 2017-01-29, 17:19   Rasotwórstwo hodowców w Polsce

Moi drodzy,
Ponieważ temat został wywołany do tablicy i budzi spore emocje czyli jest bliski sercu nas wszystkich hodowców, zakładam osobny temat. Zapraszam do dyskusji. Ponieważ jak napisałem budzi wielkie emocje postanowiłem,że trzymamy się poniższych żelaznych zasad:
1. Nie umieszczamy w w wypowiedziach danych personalnych "hodowców - rasotwórców" bez ich wiedzy i zgody.
2. Wypowiedzi nie mogą być obraźliwe wobec tych hodowców nawet w podtekście, w innym przypadku będę usuwał wpisy i karał autorów. (w myśl zasady - każdy hoduje to, co mu się podoba)
3. Najważniejsza zasada. Nie wstydzimy się wyrażać swojej opinii na temat rasotwórstwa naszych rodzimych hodowców ale też nie wciskamy na siłę innym swoich racji (na zasadzie "tak ma być, bo ja tak uważam i Amen")Dyskutujmy merytorycznie, spokojnie i bez emocji :)


Ja to bardzo zazdroszczę takim krajom, jak Czech, Niemcy, Węgry czy Belgia, gdzie nie bawią się w rasotwórstwo, nie mieszają ptaków jak im się podoba, nie babrają się w rozmnażanie dziwnych "ras" tylko pielęgnują swoje dziedzictwo hodowlane odpowiednio selekcjonując i hodując w czystości rasy wiele wspaniałych ich rodzimych i nie tylko ras. Często, nad czym ogromnie ubolewam, można kupić dużo lepszej jakości ptaki niektórych ras czysto polskich na zachodzie Europy niż u nas w kraju.
A u nas zamiast ratować nasze dziedzictwo to tworzy się pseudo rasy z du** wzięte i wciska ludziom kit, że to stara polska rasa od lat hodowana itp itd. A jak przyjdzie co do czego to okazuje się, że to hybryda kilku ras pomieszana przez kilku "fanatyków" i hodowana w 3 gołębnikach na krzyż. I na siłę propagowana. A w tym samym czasie na wyginięciu lub mocno zdegradowane są inne na prawdę czysto Polskie rasy. Ehh szkoda gadać, bo się rozpisałem trochę nie na temat, ale dla mnie szczególnie bliski.
Ostatnio zmieniony przez grzegorzk1979 2017-01-30, 19:57, w całości zmieniany 3 razy  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
     
adon 


Wiek: 23
Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 81
Otrzymał 34 piw(a)
Skąd: Dęblin
Wysłany: 2017-01-29, 20:41   

grzegorzk1979 napisał/a:

A u nas zamiast ratować nasze dziedzictwo to tworzy się pseudo rasy z du** wzięte i wciska ludziom kit, że to stara polska rasa od lat hodowana itp itd. A jak przyjdzie co do czego to okazuje się, że to hybryda kilku ras pomieszana przez kilku "fanatyków" i hodowana w 3 gołębnikach na krzyż. I na siłę propagowana.


Tak z ciekawości, możesz napisać o jakie rasy konkretnie Ci chodzi?
Postaw piwo autorowi tego posta
 
     
Rest

Dołączył: 22 Mar 2016
Posty: 39
Wysłany: 2017-01-29, 20:57   

Moim zdaniem najbardziej blauwinder widyn masciuch czy nawet sroka lowicka która w wiekszości hodowana jest pod "rynek" a, potem nawet wystawiane
Postaw piwo autorowi tego posta
 
     
grzegorzk1979 
WL


Wiek: 39
Dołączył: 28 Sty 2012
Posty: 1513
Otrzymał 277 piw(a)
Skąd: Mazowsze
Wysłany: 2017-01-29, 21:08   

adon nie martw się, nie miałem na myśli orzełka polskiego. Odsyłam do artykułów Pana Gilarskiego o rasotwórstwie hodowców polskich a miałem całkiem sporą próbkę dziwolągów na krajowej wystawie w Kielcach w postaci np. takiej hybrydy jak Orzeł Bucki. widziałeś kiedyś taką "rasę" ? :)
Rest, mylisz pojęcia. ty piszesz o pseudoptakach czyli na przykład o marnej klasy mieszańcach budapeszteńskiego krótkodziobego z czymś tam sprzedawanego jako Maściuch Polski a ja pisałem o całkiem nowych wymyślnych rasach, które są niczym innym jak hybrydami dwóch góra trzech ras lansowanymi na siłę jako nowa - stara rasa.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
     
ManiekP
[Usunięty]

Wysłany: 2017-01-29, 22:48   

Do tej rasowej i radosnej twórczości Polaków to w pełni popieram. Na pierwszym miejscu powinno wylądować śmieszne próbowanie "odtwarzania" dawno już wymarłych ras, typu olbrzym polski, kalina polska i nieszczęsny turczyn.
Nie dość, że jest to wręcz absurdalne podejście , to w ostatnim czasie dziwnym trafem stało się modne. Przez kilkadziesiąt lat nikt już nie widział tych gołębi, śladu po nich nie ma, ale głupia wyobraźnia i fantazja zaczęły ponosić niektórych spragnionych sławy i wrażeń hodowców. Nagle po kilkudziesięciu latach znalazł się materiał hodowlany. Wstrętna obłuda i błazenada dla naiwnych. Najgorsze jest to, że laicy i amatorzy w to uwierzą i z uporem maniaka będą głosić "dobrą nowinę" o tym, że po iluś tam dziesiątkach lat kilka ptaków ww ras zostało "cudownie odnalezionych".
Żenada. Tak żenującego widoku jak pseudo turczyny "wyhodowane" z najprostszej krzyżówki brodawczaka z maściuchem ciężko ominąć podczas obiektywnej krytyki. Bo takie coś nie powinno mieć miejsca na wystawach nawet jako pokaz! Pod inną nazwą tak, ale nie w ten sposób by wsadzić perfidnego mieszańca do klatki wystawowej i podpiąć mu bezczelnie nazwę rasy - turczyn. To jest oszukiwanie samego siebie i ludzi. Moim zdaniem to takie typowe działanie, żeby kolokwialnie mówiąc - zabłysnąć. Bezskutecznie zresztą, bo kto mądrzejszy ten nie uwierzy w nagłe odratowanie ras, które po prostu wyginęły. Można stworzyć jedynie coś na podobieństwo tych ras, ale w najlepszym przypadku (choć wątpliwym) nadal będą to tylko PODOBNE ptaki, nie mające absolutnie nic wspólnego z tymi rasami, których nazwy są im perfidnie przypisywane. Polska hodowla schodzi na psy, uciekając się do najgłupszych dziwnych metod i prób dowartościowania. Zamiast ratować naprawdę zagrożone rasy, które oficjalnie istnieją i są namacalne, to tworzy się ptaki, do których dorabia się obłudne Bajeczki, no bo przecież ciemny lud lubi nowinki i ciemny lud to kupi. Błędne koło.
Apeluję do tych, którym chęć chwilowej pseudo sławy nie wyżarła do reszty zdrowego rozsądku - jeśli czujecie się hodowcami patriotami, którzy chcą dbać i pielęgnować polską tradycję - hodujcie polskie rasy, wystawiajcie. Ale róbcie to uczciwie, nie tworząc mieszańców i nie dopisując im polskiej historii. Jeśli komuś zależy na "własnej rasie" to niech ją sobie wyhoduje, ale niech nie przypisuje swojemu wynalazkowi nazwy rasy, która wyginęła lata temu. Bo to tylko szkodzenie polskiemu gołębiarstwu i ośmieszanie całej braci gołębiarskiej w oczach świata.
Jest tyle pięknych, nadal istniejących polskich ras gołębi, które wymagają natychmiastowej opieki hodowlanej, która uchroni je przed wymarciem.
Maściuch polski w prawdziwej wersji, orzełek, białogon polski, murzyn polski, blauwinder - ten oryginalny na średnim dziobie, garlok, stawak - ten lotny, koroniarz barwnoogoniasty, biały kaliski czy choćby promowany przeze mnie łódzki pstry. To tylko część. Jest pole do popisu dla wszystkich ratowników polskich ras gołębi.
Po co więc tworzyć coś z niczego, coś całkiem nowego, co ma być czymś z czym nie ma nawet minimalnego genetycznego powiązania. Chcąc odtworzyć wymarłe rasy, trzebaby dysponować kodami genetycznymi tych ras, a takowych raczej nikt nie przechowuje.
Gołębie trzeba hodować z głową, a jak ktoś ma fantazje to niech zajmie się pisaniem baśni lub tworzeniem dzieł science fiction.
 
     
grzegorzk1979 
WL


Wiek: 39
Dołączył: 28 Sty 2012
Posty: 1513
Otrzymał 277 piw(a)
Skąd: Mazowsze
Wysłany: 2017-01-30, 19:51   

ManiekP, oczywiście, że nie. W końcu jesteś moderatorem :)
Ja też trochę uporządkowałem temat.
Warto dyskutować:)
Ostatnio zmieniony przez grzegorzk1979 2017-01-30, 19:58, w całości zmieniany 1 raz  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
     
michał85n 

Dołączył: 15 Lut 2015
Posty: 78
Otrzymał 1 piw(a)
Skąd: Mazowsze,okolice Siedlec
Wysłany: 2017-01-30, 20:23   

Panowie temat jak najbardziej mi bliski,szczególnie ubolewam nad tym co się stało z blauwindrem.
Kiedyś próbowałem coś robić w tym temacie,nawet nawiązałem kontakt z pewnym panem z Białegostoku .
Wymiana materiału trwała 3 sezony,ten pan przyjeżdzal do mnie odbieral gołąbki osobiście płacił i wszystko było ok.
Układ był taki że tworzymy blauwindry sredniodziobe.byłem u tego pana osobiście również po gołąbki.
Jednak w 3 sezonie gdy pojechałem po materiał hodowlany wręcz sie rozczarowałem.
Owy pan zaczął ciągnąć niby blauwindry krotkodziobe uzasadniając to tym iż hodowla blauwindra sredniodziobowego jest nie opłacalna.
Był jeszcze u mnie raz po blauwindry ale już nic nie dostał.
Moim zdaniem tworzenie nowych ras jest przede wszystkim uzasadnione zyskiem ze sprzedaży.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
     
adon 


Wiek: 23
Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 81
Otrzymał 34 piw(a)
Skąd: Dęblin
Wysłany: 2017-01-30, 20:27   

grzegorzk1979 orła buskiego widziałem, i o ile dobrze pamiętam to była krzyżówka niemiecki wystawowy x rasy orzełko podobne. Czasem widuję takie ptaki u hodowców, którzy mają obie rasy, a z braku gołębi do pary parzą je między sobą. Ostatnio jeden znajomy chciał po 5 zł za czerwono- płowe (4-5 sztuk). Puścił wszystkie na targu. U mnie w okolicy spotykam owe gołębie, ale nie przedstawiają żadnej wartości, poza rosołową.

michał85n blauwindry średniodziobe? Masz może jakieś zdjęcia, jak miałyby wyglądać? :)
Postaw piwo autorowi tego posta
 
     
grzegorzk1979 
WL


Wiek: 39
Dołączył: 28 Sty 2012
Posty: 1513
Otrzymał 277 piw(a)
Skąd: Mazowsze
Wysłany: 2017-01-30, 20:34   

adon, co do "rasy" orzeł bucki miałem okazję osobiście rozmawiać z wystawcą tych "pięknych" egzemplarzy. I ja to określam krótko, jest to "odpad hodowlany" po bagdecie częstochowskiej. Miks niemieckiego wystawowego, rzeszowiaka i Bóg wie czego jeszcze.
Jak już bardzo chcą tego typu gołębie "tworzyć" to niech się wezmą za ratowanie listonosza polskiego, bo
już rasa ledwo dyszy.
Na szczęście dzięki między innymi hodowcom z mojego związku Karier został uratowany od zagłady w Polsce, chociaż to nie nasza rasa. Bo już było przy nim majstrowanie.
Ostatnio zmieniony przez grzegorzk1979 2017-01-30, 20:35, w całości zmieniany 1 raz  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
     
michał85n 

Dołączył: 15 Lut 2015
Posty: 78
Otrzymał 1 piw(a)
Skąd: Mazowsze,okolice Siedlec
Wysłany: 2017-01-30, 20:37   

Adon w dziale rasy gołębi w temacie o blawindrach,ostatnia fota jest moja wstawiona cos okolo rok temu.
Są to dawne blauwindry które trzymał dziadek,ojciec i ja obecnie mam dwie parki z sentymentu.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
     
adon 


Wiek: 23
Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 81
Otrzymał 34 piw(a)
Skąd: Dęblin
Wysłany: 2017-01-30, 21:18   

grzegorzk1979, orzeł buski czy bucki (od czego to niby miała być nazwa)? Chyba nazwę przekręcam.

michał85n, szybko się zniechęciłeś skoro trzymasz już tylko dwie parki. U mnie średniodziobe są coraz bardziej degradowane, ciężko spotkać ładne ptaki, o nasyconej żółci, które kiedyś hodował mój wujek (wspomina również o ptakach z "lustrem" na ogonie, zapewne chodziło o lentę) i jego koledzy. Były to mądre gołębie, wracały z kilkunastu kilometrów, ale faktem jest, że kiedyś gołębie się ganiało.
Takie miałem parę lat temu.
Masz podobne gołębie?

A co sądzicie Panowie o tzw. "blauwinderze białym łapciastym"? Gołębie często spotykane w okolicach Warszawy. Na wystawach regionalnych też są pokazywane. Czy ktoś coś wie na ich temat więcej, skąd się wzięły i jak mają wyglądać?

Blauwindry (sieki).jpg
Plik ściągnięto 292 raz(y) 125,63 KB

Postaw piwo autorowi tego posta
 
     
michał85n 

Dołączył: 15 Lut 2015
Posty: 78
Otrzymał 1 piw(a)
Skąd: Mazowsze,okolice Siedlec
Wysłany: 2017-01-30, 21:35   

Moje są bardzo podobne,jednak mają okrąglejszą głowę i większe łapcie.
Jednak kolor i nasycenie identyczne.
Adon ciężko sie hoduje gołębie gdy niema możliwości wprowadzenia świeżej krwi.
A takich blauwindrów w moich stronach jest mało.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
     
grzegorzk1979 
WL


Wiek: 39
Dołączył: 28 Sty 2012
Posty: 1513
Otrzymał 277 piw(a)
Skąd: Mazowsze
Wysłany: 2017-01-30, 21:44   

adon, masz rację ja się pomyliłem. Prawidłowa "nazwa rasy" to Orzeł Buski
Na której ty wystawie regionalnej widziałeś takie "baluwindry" ?
Ostatnio zmieniony przez grzegorzk1979 2017-01-30, 21:51, w całości zmieniany 2 razy  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
     
Krzysiek G

Dołączył: 28 Mar 2012
Posty: 1299
Otrzymał 212 piw(a)
Wysłany: 2017-01-30, 22:09   

Odnośnie turczynów, pozwolę sobie przedstawić informacje , jakie udało mi się zaczerpnąć od hodowców i wyszperać w literaturze. Gołębie z grupy brodawczaków, zwane ogólnie tureckimi, pochodzą z Turcji, a właściwie z ogromnego terytorium dawnego Imperium Osmańskiego, które zajmowało niegdyś olbrzymie połacie Europy południowo - wschodniej, Azji i Afryki Północnej, stąd też ich pochodzenie nie koniecznie musi mieć rdzennie turecki rodowód, mogą być efektem pracy hodowlanej narodów kiedyś przez Osmanów podbitych. Faktem jednak jest, że rozpowszechnione zostały przez Turków i im zawdzięczają swoją nazwę. Według Zbigniewa Gilarskiego, turczyny na ziemiach polskich pojawiły się już w XVII w. Hodowcy z terenów dawnej Małopolski wschodniej ( Lwów, Stanisławów, Tarnopol) lubujący się szczególnie w hodowli ras krótkodziobych, hodowali także turczyny. Po II Wojnie Światowej i po wysiedleniu przez sowietów większości Polaków z terenów II Rzeczypospolitej włączonych do ZSRR, turczyny wraz ze swymi hodowcami , pojawiły się w na terenach zachodniej i północnej Polski. Rasa popularna i licznie hodowana na przełomie XIX i XX w. w drugiej połowie XX w. praktycznie wymarła. W polskiej literaturze gołębiarskiej okresu przedwojennego praktycznie brak jest opisów turczyna. Wyjątkiem jest artykuł lwowskiego hodowcy i popularyzatora polskich ras gołębi Władysława Chwałka, autora licznych publikacji w prasie hodowlanej, wydawcy, członka i czołowego działacza stowarzyszeń hodowlanych.Na łamach wydawanego przez siebie we Lwowie dwutygodnika "Hodowca gołębi", którego był jednocześnie naczelnym redaktorem, w numerze 2 z 1926 r. opisuje hodowane wówczas we Lwowie i całej Małopolsce wschodniej turczyny. Przytoczę fragmenty tego artykułu:" Turek... Trochę większy od maściucha, ma głowę szeroką,gładką, w kształcie kostki kwadratowej, czoło szerokie i wysokie, dziób bardzo krótki, gruby i biały. Długość jego od końca do brodawek 5 mm, nozdrza czerwone, grube i rozdzielone na dwie równe części, oko białe, pośrodku źrenica mała i czarna,u białych oko ciemnobrunatne, brew bardzo szeroka, mięsista i czerwona, o średnicy 13 mm.Szyja średnia, gruba,lekko w tył wygięta,pierś szeroka,mocna, lekko podana ku przodowi, skrzydła przylegające do ciała,nieco krótsze od ogona, ogon wystaje 1 cm poza końce lotek, nogi niskie, opierzone tylko do kolan, karminowe,Turek jest jednobarwny i występuje w barwie białej, żółtej, czerwonej, niebieskiej i czarnej.Barwa ma mieć piękny połysk. Postawę ma bardo pękną i wyprostowaną. Im krótszy dziób i szersza brew, tem okaz cenniejszy.Najpiękniejszy i oryginalny dopiero po 3 latach. Niekiedy zdarzają się Turki o upierzeniu pstrem lub białoloty. Turek lata i orientuje się dość dobrze, jest bardzo płodny, lecz szybko porzuca młode, nie mogąc ich wykarmić przez dziób krótki i grube narośla, dlatego należy więc używać mamek do piskląt. U niektórych krótkodziobych gołębi pocztowych można zauważyć pochodzenie po Turku, ponieważ budowa głowy i brew takie same". Po wojnie o turczynach wspomina Józef Stoch przy okazji opisu brodawczaka polskiego ( HDI nr 7 i 8 / 1967). Nieco więcej napisał Antoni Teneta w Biuletynie PZHGRiDO nr 3/1998 :" Opisu dawnej rasy dokonał G. Gasperacz w czasopiśmie "Gallus" w 1885, nazywając je czarny krótkodzioby turczyn. Gołąb średniej wielkości, o wydłużonej sylwetce i krótkich nogach. Głowa mała o zarysach kanciastych. Czoło wysokie, ciemię płaskie, dziób krótki, szeroki przy podstawie ( koloru kości słoniowej).Woskówki nosowe białe, szerokie. Oczy białoporcelanowe, obwódki powiekowe duże, koloru białego. Szyja gruba, krótka. Pierś szeroka, wysunięta do przodu, uniesiona. Barwa czarna z fioletowym połyskiem piór na szyi,plecach i skrzydłach. Z materiałów źródłowych wynika, że rasa "krótkodzioby turczyn" była wykorzystana przy tworzeniu i uszlachetnianiu wielu ras gołębi austriackich, węgierskich, bułgarskich, rumuńskich oraz polskich hodowanych na Kresach Wschodnich". Wielki znawca i popularyzator ras lwowskich, rodowity Kresowiak, Władysław Stolf z Opola, w Biuletynie PZHGRiDO nr 27/2003 tak opisał turczyny:' ... Były to gołębie nieduże, ok. 32 cm długości, krępe, szyje niezbyt długie, głowy kostkowe, dziób krótki, gruby, z niedużym zawojem, skierowany do dołu,stanowiący z wysokim czołem niemal linię prostą. Brew na oczach 3-rzędowa,jak u brodawczaka, szeroka, koloru cielistego. Zdarzały się też osobniki o brwi koloru różowego, co uważane było przez niektórych hodowców za wadę.Oko srebrne, kolory, jakie pamiętam, to tylko czarne i czerwone. Hodowcy z Dublen koło Lwowa na bazie tych turczynów wyhodowali brodawczaki polskie o srebrnych oczach, zwane dublenami. W Stanisławowie nie były one zbyt popularne, ale były elitą". Jedyna fotografia, mająca przedstawiać turczyna, czarno-biała, znajduje się w książce j.Kellera "Gołębie" PWRiL 1968, str 82. Również Janusz Pawłowski w swojej książce "Gołębie Rasowe" ( Kielce 2010) opisuje turczyna z białą brwią, zgodnego z opisem i projektem wzorca autorstwa Zbigniewa Gilarskiego. Jak wynika z powyższych opisów, pod nazwą turczynów znane były i hodowane w okresie międzywojennym i wcześniej, na przełomie XIX i XX w. co najmniej dwie , różniące się między sobą rasy. Gdyby wziąć pod uwagę artykuł G. Gasperacza z 1885 r. , gdzie pisał, że gołębie zwane turczynami ( lub turkami) były przodkami ras rumuńskich, bułgarskich i węgierskich, może się okazać, że mamy do czynienia nawet nie z dwiema, a z trzema ( jeśli nie więcej) rasami. Praktycznie " z epoki" pochodzą jedynie opisy G. Gasperacza i W. Chwałka. Opis Chwałka wydaje się być bardziej dla polskiego hodowcy interesujący, jako pisany przez cenionego polskiego autora, rodowitego Lwowianina, który już przez to powinien mieć jak najpewniejsze informacje.Sprawa wydaje się więc prosta, skoro to W. Chwałek najlepiej wiedzieć powinien, jak turczyn rzeczywiście wyglądał. Problem w tym, że rzeczywiście, powinien, ale... czy istotnie wiedział? Wątpliwości jest wiele. Pierwszą wątpliwość budzi fakt, iż opisując turczyna, jednocześnie przy tym opisie zamieścił skopiowaną z wydanej wcześniej w Niemczech książki Gustawa Pritza (piszę fonetycznie, w nazwisku w miejscu i powinno być "u" z dwoma kreseczkami) rycinę przedstawiającą małego niemieckiego indiana - indiana saksońskiego. Tymczasem Gasperacz, Stoch, Teneta i Stolf opisując turczyna zgodni są co do tego, że miał on zawsze brew białą ( cielistą). Nie umniejszając niekwestionowanych ogromnych zasług Władysława Chwałka dla popularyzacji ras polskich i rozwoju polskiego gołębiarstwa, przyznać trzeba jednak obiektywnie, że nie był on jednak nieomylny, zdarzały mu się błędy. Opisując na łamach czasopisma hodowlanego wydawanego w latach 30-tych na Śląsku Cieszyńskim stawaka polskiego, pod nazwą tą przedstawił ewidentnie popularnego wówczas na tamtym terenie i licznie hodowanego stawaka śląskiego. Stawakowi polskiemu przypisał cechy nigdy u niego nie występujące, natomiast typowe dla stawaka śląskiego, czyli białe oko u osobników biało ubarwionych oraz soczyście czerwoną brew. Opis Władysława Chwałka, wzięty przez związkowych decydentów za dobrą monetę, stał się podstawą obowiązującego pod koniec XX w. wzorca stawaka polskiego, pod którego nazwą aż do nowelizacji wzorca, przywracającego na "salony wystawowe" rzeczywistego stawaka polskiego, wystawiany był ze szkodą ogromną dla tego pierwszego stawak śląski.Dalekosiężnym skutkiem tej pomyłki W. Chwałka był mający na przełomie XX i XXI w. nieomal upadek stawaka polskiego w jego właściwej, oryginalnej formie. Dodajmy do całości obrazu fakt, iż w. Chwałek był zdeklarowanym przeciwnikiem powstającej akurat we Lwowie mewki polskiej krótkodziobej, czemu dał wyraz w swoim opisie mewki niemieckiej ( " Hodowca Gołębi" Lwów nr 2/1926) pisząc:" We Lwowie hodowcy dominikanów obecnie dążą do uzyskania głowy kwadratowej ( z kantami),co jest zupełnie błędne i niczem nieuzasadnione, bo traci się bezpowrotnie piękną głowę ( w kształcie kuli), która jest najpiękniejszą zaletą mewek". Inną wątpliwość budzi fakt, że skoro turczyn ma być rasą niewtąpliwie pochodzenia tureckiego, nie ma on jednak dla swojej formy z czerwoną brwią tureckiego odpowiednika. Istnieją cztery rasy krótkodziobych brodawczaków tureckich o zbliżonym do turczyna fenotypie : baska, bango, azman i yoz, problem w tym, że wszystkie one mają brew białą. Spośród nich najbardziej do turczyna wyglądem i ubarwieniem zbliżone są jednobarwne brodawczaki yoz. Istniała niegdyś turecka rasa małych brodawczaków z brwią czerwoną i krótkim dziobem. Były to małe tureckie indiany, a raczej indianki z Cypru, zwane także sułtankami. Znany i ceniony słowacki autor, profesor Oskar Ferianc w swojej książce "Prirućka Holubiara" ( Bratysława 1982), w dziale poświęconym indianom pisze, że dotarły one do Europy dwutorowo. Większe, masywniejsze, a więc indiany angielskie i niemieckie, a właściwie ich przodkowie, dotarły do Anglii, Holandii, Belgii, później też do Niemiec drogą morską, przywożone przez marynarzy z Afryki Północnej. Natomiast mały cypryjski indianek - sułtanek, dotarł do Europy drogą lądową, szlakiem handlowym przez tereny dawnej Polski, co opisał w swojej książce "Die Gefligelzucht" w 1906 niemiecki autor Dirigen (znów brak mi czcionki w tytule książki zamiast i ma być u z kreskami, podobnie zamiast pierwszego i w nazwisku autora). Cypryjski indianek, zwany też sułtankiem lub indiankiem mahometa, był przodkiem praskich indianków, hodowanych masowo w Pradze i okolicach na przełomie XIX i XX w. W tym samym okresie praskie indianki sprowadzano na dużą skalę do Niemiec, gdzie stały się materiałem wyjściowym przy tworzeniu małego niemieckiego indiana - nie istniejącego już krótkodziobego indiana saksońskiego. Indiany praskie były bezpośrednimi przodkami jednobarwnych odmian praskich i wiedeńskich krótkodziobych. Od roku 1913 praktycznie wzorzec praskiego indianka wyszedł z obiegu, bo rasa przekształciła się w jednobarwne prasie krótkodziobe, tak że stały się one nie do odróżnienia. Odmiany barwne praskiego krótkodziobego i praskiego indianka również były identyczne. Cofnijmy się teraz do opisu Turczyna autorstwa Władysława Chwałka. Pisze on, ze turczyny występowały w barwach : białej, żółtej, czerwonej, czarnej i niebieskiej oraz - co okaże się bardzo istotne - także białolotej. Są to więc identyczne odmiany barwne, jakie występowały u praskiego indianka, później praskiego krótkodziobego. Nie wydaje się prawdopodobne, by do Lwowa dotarł od zachodu przysposobiony znacznie później przez Czechów praski indianek. Wszystko wskazuje na fakt, że było wręcz odwrotnie. To do Lwowa szlakiem handlowym czarnomorskim trafił cypryjski sułtanek, opisany przez W. Chwałka pod nazwą turczyna ( turka), a dopiero później ze Lwowa sprowadzili go hodowcy czescy, przysposabiając go jako praskiego indianka. Musiał też być we Lwowie hodowany równolegle z sułtankiem turecki brodawczak krótkodzioby z białą brwią, zbyt wielu autorów zgodnych jest co do jego istnienia. Wiele wskazuje na to, że ten turecki gołąb z białą brwią i kostkową głową był przodkiem mewki polskiej. Przytaczają oni też zgodnie tezę, ze nie miał on tylu odmian barwnych , ile w swoim opisie podał W. Chwałek. Wymieniają oni jedynie osobniki czarne i czerwone. Gasperacz wymienia jedynie odmianę czarną i co znamienne, właśnie gołębie czarno ubarwione w Bułgarii, Rumunii i na terenach Węgier, będących niegdyś pod panowaniem tureckim, nazywane są turkami i to niezależnie od rasy, do jakiej należą. Tak jak dla rosyjskich hodowców synonimem czarnego z połyskiem ubarwienia jest "żuk", tak dla Bułgarów , Serbów, Rumunów i Węgrów jest to turek. Turczyn z opisu Gasperacza, niski, krępy, o wydłużonej sylwetce, zbliżony jest bardzo do opisu rosyjskich turmanów - smoleńskich "graczy". Sami Rosjanie nie mają pewności co do pochodzenia tej rasy. Niektórzy rosyjscy autorzy przypisują jej wschodni , możliwe że turecki rodowód. Aby było "ciekawiej", dodam, że fotografia z książki J. Kellera mająca przedstawiać turczyna jako żywo przypomina podobizny ... smoleńskich graczy, jakie można spotkać w dawnej rosyjskiej literaturze. Obecnie hodowany turczyn jest jakby wynikiem kompromisu między turczynem ( a może sułtankiem?) z opisu W. Chwałka, a opisywanym przez pochodzących z Kresów hodowców turczynem o białej brwi. Teraz nieco z "mojej piaskownicy". Będąc nastolatkiem chodziłem do szkoły w Ostrowie Wielkopolskim. W dni targowe wymykaliśmy się z kolegami podczas długiej przerwy na pobliskie targowisko. Poznałem tan sympatycznego starszego pana - pana Michała. Nazwiska niestety nie pamiętam, zresztą nikt go nie używał, dla wszystkich był to, zależnie od stopnia zażyłości " pan Michał", "mały Michał" lub po prostu Michał. Pochodził ze Lwowa, hodował rasy krótkodziobe: szeki, staluchy, maściuchy, mewki, gancle - także lwowskie i turczyny. Kilkakrotnie miałem okazję oglądać jego turczyny - czerwone z białą brwią. Do czasu ukazania się wzorca preferującego u turczyna brew czerwoną, sam nie miałem pojęcia, że mogą być inne turczyny, niż z brwią białą. Pan Michał nie był byle kim. W hermetycznym światku czołowych hodowców gołębi krótkodziobych był postacią powszechnie poważaną i szanowaną. Osobiście przyjaźnił się z Władysławem Stolfem i Józefem Baranem z Krakowa, od którego nabywał gancle ( sercate). Także czołowi hodowcy z Rzeszowa, Łodzi, Krakowa i Szczecina dażyli go szacunkiem, a w środowisku mieszkających we Wrocławiu Kresowiaków był postacią szczególną. To on pokazał mi, jak powinien wyglądać maściuch i KP. Tak więc nasuwa się jedna możliwa konkluzja - że turczyn z brwią czerwoną praktycznie nigdy nie istniał, był to dawny krótkodzioby indian - sułtanek, przodek dzisiejszych praskich krótkodziobych jednobarwnych i hiszpańskich "truskawkowookich" krótkodziobych indianków. Zarejestrowany dzisiaj turczyn z brwią czerwoną jest więc rasą nową, powstałą na podstawie nielicznych , mglistych opisów. Istniał co prawda gołąb turecki o brwi czerwonej, jego opisy spotkać można w europejskiej literaturze z XIX w, opisywał go także w swojej książce Eugeniusz Adolf Sas-Terlecki i był to praktycznie przedruk z literatury niemieckiej, ale był to gołąb duży, masywny, z dziobem średniej długości skierowanym do dołu, z wyglądu spośród współczesnych gołębi najbardziej do niego zbliżona jest bagdeta ostrawska, mająca niemal identyczny z dawnym turkiem kąt osadzenia dzioba. Różnica jest taka, że turek miał szeroką, czerwoną brew i głowę w profilu bardziej okrągłą, był tez bardziej masywnie zbudowany. Peterfi pisał, że ten pradawny gołąb turecki był przodkiem niektórych brodawczaków z Hiszpanii i Portugalii. Opisy tej rasy dowodzą jednak, że nie miała ona nic wspólnego z polskim i turczynami, gołębiami małymi, wielkością zbliżonymi do masciucha.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
     
adon 


Wiek: 23
Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 81
Otrzymał 34 piw(a)
Skąd: Dęblin
Wysłany: 2017-01-31, 14:59   

grzegorzk1979, głównie Garwolin i Warszawa. Tutaj mam 4 zdjęcia, z 4 różnych wystaw. Widać pokazują je, ale do czego to będą chcieli podpiąć to nie mam pojęcia. Z jednej strony motyl warszawski, z drugiej tomaszowski, a z trzeciej krotkodzioby pasiak łapciasty.

Krzysiek G, trochę mi to czasu zajmie, zanim to przeczytam. :)

Warszawa 2015.JPG
Plik ściągnięto 136 raz(y) 128,88 KB

Biały łapciasty- pokaz- Garwolin 2016.JPG
Plik ściągnięto 41 raz(y) 143,21 KB

Biały łapciasty - Warszawa 2016.JPG
Plik ściągnięto 137 raz(y) 103,62 KB

'' Biały winerek łapciasty'' -Garwolin 2012.jpg
Plik ściągnięto 293 raz(y) 155,13 KB

Postaw piwo autorowi tego posta
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Copyright 2016 by RasoweGolebie.pl